Nawilżany papier toaletowy – cichy zabójca Twojego szamba. Dlaczego "spłukiwalne" to często kłamstwo?
W ostatnich latach pojawił się nowy, cichy wróg, który na pierwszy rzut oka wygląda niewinnie, a potrafi narobić bałaganu większego niż niejedna awaria.
Mowa o nawilżanym papierze toaletowym i wszelkiego rodzaju chusteczkach nawilżanych – dla niemowląt, do demakijażu czy sprzątania. Producenci kuszą nas wygodą i higieną, a na opakowaniach wielkimi literami piszą: "MOŻNA SPŁUKIWAĆ". Jako praktyk, który potem musi walczyć ze skutkami tego spłukiwania, mówię: to marketingowy chwyt, który może Was słono kosztować. Dziś wyjaśnię, dlaczego te pozornie higieniczne wynalazki to największa zmora dla każdego posiadacza szczelnego szamba i przydomowej oczyszczalni.
Zacznijmy od podstaw. Czym różni się zwykły, szary (lub biały i pachnący) papier toaletowy od tego nawilżanego? Ten pierwszy produkowany jest z celulozy. Jego struktura jest zaprojektowana tak, aby pod wpływem wody błyskawicznie się rozpadał. Wystarczy wrzucić listek zwykłego papieru do szklanki z wodą i zamieszać – po minucie mamy już tylko zawiesinę. W zbiorniku bezodpływowym bakterie beztlenowe nie mają z nim większego problemu; szybko staje się on częścią osadu dennego.
Z chusteczkami nawilżanymi jest zupełnie inaczej. Aby były one trwałe, wilgotne i nie rwały się podczas użycia, muszą być wykonane z czegoś mocniejszego niż sama celuloza. Najczęściej jest to mieszanka włókien syntetycznych, takich jak poliester czy polipropylen. Są one tkane w specjalny sposób, który zapewnia im wytrzymałość.
Kiedy producent pisze "można spłukiwać", ma na myśli tylko tyle, że chusteczka fizycznie przejdzie przez kolanko w toalecie. Nie wspomina jednak o tym, co dzieje się dalej. Taka chusteczka wpadająca do szamba nie rozłoży się ani za tydzień, ani za rok.
Wyobraźcie sobie wnętrze Waszego zbiornika. Mamy tam strefę osadów stałych na dnie, strefę płynną pośrodku i kożuch tłuszczowy na wierzchu. Gdzie trafiają nawilżane chusteczki? Wszędzie tam, gdzie nie powinny.
Część z nich, obciążona innymi nieczystościami, opada na dno. Tam nie ulegają rozkładowi, tylko powiększają objętość osadu, który muszę potem wypompować. To sprawia, że szambo zapełnia się szybciej, a Wy częściej dzwonicie, by zamówić wywóz szamba.
Jednak najgorsze jest to, co dzieje się w strefie płynnej i na powierzchni. Chusteczki te mają tendencję do splątywania się. Tworzą w zbiorniku coś na kształt gigantycznych, oślizgłych warkoczy lub lin. Te "warkocze" pływają w toni ścieków, owijając się wokół wszystkiego, co napotkają. Jeśli macie w zbiorniku czujnik poziomu cieczy (popularny "pływak"), jest niemal pewne, że taka chusteczkowa lina prędzej czy później go unieruchomi, a Wy nie dostaniecie sygnału o przepełnieniu.
Jeszcze gorszy scenariusz ma miejsce, gdy chusteczki nawilżane spotykają się z innym wrogiem kanalizacji – tłuszczem kuchennym. Syntetyczne włókna chusteczek działają jak magnes na tłuszcze i oleje. W rurach dolotowych, a potem w samym zbiorniku, tworzą się zbitki (góry tłuszczowe).
To twarde jak kamień, śmierdzące konglomeraty, które potrafią całkowicie zatkać rurę. Wtedy nie pomoże już zwykła spirala – konieczne staje się profesjonalne udrażnianie kanalizacji metodą ciśnieniową, a to kosztuje znacznie więcej niż zwykły wywóz nieczystości płynnych.
Odpowiedź jest banalnie prosta: w koszu na śmieci. Wiem, że jest to mniej wygodne, a dla niektórych może wydawać się mniej higieniczne, ale to jedyny bezpieczny sposób utylizacji tych odpadów, jeśli posiadacie zbiornik bezodpływowy lub przydomową oczyszczalnię.
Mieszkając w pięknych okolicach Wrześni, Kołaczkowa, chcemy cieszyć się spokojem, a nie martwić wybijającą kanalizacją. Traktowanie toalety jak śmietnika to najkrótsza droga do awarii.
Pamiętajcie: szczelne szambo to nie czarna dziura, która pochłonie wszystko. To system, który ma swoje ograniczenia. Unikając wrzucania tam nawilżanych chusteczek, dbacie nie tylko o swój portfel, ale też o środowisko i... nerwy szambonurka.
Jeśli jednak mleko się już rozlało (a raczej chusteczki się spłukały) i czujecie, że z Waszym zbiornikiem dzieje się coś niedobrego – woda spływa wolniej, pojawiają się dziwne odgłosy z rur – nie czekajcie na katastrofę.
Profesjonalny wywóz szamba i usługi asenizacyjne. Zapewniamy szybką realizację, nowoczesny sprzęt i pełne bezpieczeństwo ekologiczne. Działamy w gminie Kołaczkowo i Września
Zadzwoń do nas
(+48) 785 658 175
Napisz do nas
Wszystkie prawa zastrzeżone
Strona przygotowana przez GrabliAds