O ile o klasycznym wywozie szamba większość z nas pamięta (bo jak się przeleje, to problem widać i czuć od razu), o tyle przydomowe oczyszczalnie z drenażem bywają traktowane po macoszemu. Panuje takie błędne przekonanie, że skoro "się samo oczyszcza", to można o tym zapomnieć na lata.
Nic bardziej mylnego. Sercem każdego takiego systemu jest osadnik gnilny, a jego regularne serwisowanie to nie wydatek, a inwestycja, która chroni Was przed kosztami idącymi w dziesiątki tysięcy złotych. Dziś podzielę się z Wami "kupą wiedzy" o tym, jak dbać o drenaż, by służył Wam i Waszym dzieciom.
Przydomowa oczyszczalnia ścieków z drenażem rozsączającym składa się zazwyczaj z dwóch etapów. Pierwszy to podczyszczanie beztlenowe w osadniku gnilnym. To tutaj trafia wszystko, co spłukujecie w domu. Cięższe frakcje opadają na dno, tworząc osad, a lżejsze (tłuszcze, oleje) wypływają na wierzch, tworząc tzw. kożuch.
Problem pojawia się wtedy, gdy tego osadu na dnie zrobi się za dużo. Jeśli nie zamówicie na czas usługi asenizacyjnej, drobne cząstki stałe zaczną przedostawać się dalej, do filtrów i – co najgorsze – prosto do rur drenażowych lub tuneli rozsączających. Wierzcie mi, czyszczenie osadnika to przy tym "małe piwo". Jeśli dojdzie do zamulenia drenażu, ziemia przestaje przyjmować wodę, a jedynym ratunkiem bywa często rozkopanie całego ogrodu i wymiana gruntu oraz rur.
Odpowiedź brzmi: to zależy, ale zazwyczaj raz w roku to absolutne minimum. Wiele osób myśli, że skoro w instrukcji napisano "raz na dwa lata", to mają spokój. Jednak życie weryfikuje te plany – większa liczba gości, częstsze pranie czy zmiana diety wpływają na to, jak szybko przybywa osadu.
Regularne czyszczenie osadników pozwala utrzymać odpowiednią pojemność czynną zbiornika. Dzięki temu procesy biologiczne zachodzą prawidłowo, a ścieki mają czas, by się sklarować przed wypłynięciem na drenaż. Jako firma asenizacyjna, często sugerujemy naszym klientom, by przy okazji wywozu ścieków zajrzeć do filtra doczyszczającego. To zazwyczaj taki kosz z "puzzlami" (puzzolaną) lub specjalną siatką, który wyłapuje resztki zanieczyszczeń. Jeśli jest zapchany, woda może zacząć wybijać w domu.
Wyobraźcie sobie tunel rozsączający jako gąbkę. Jeśli lejemy na nią czystą wodę, będzie pić latami. Ale jeśli zaczniemy wylewać na nią błoto (czyli niedoczyszczony ściek z osadnika), pory w gąbce szybko się zatkają. W systemach drenażowych to zjawisko nazywamy kolmatacją.
Kiedy drenaż "stanie", zaczynają się prawdziwe schody. Woda stoi w rurach, w ogrodzie robi się grzęzawisko, a z kratek ściekowych wydobywa się nieprzyjemny zapach. Wtedy samo pompowanie szamba już nie pomoże. Konieczne może być specjalistyczne płukanie drenażu pod wysokim ciśnieniem, a w skrajnych przypadkach – jego całkowita rekonstrukcja. Dlatego tak ważne jest czyszczenie osadników, zanim problem stanie się widoczny na trawniku.
Często pytacie mnie o proszki i tabletki do szamb -czy one działają? Tak, pod warunkiem, że stosujecie je z głową. Biopreparaty wspomagają rozkład materii organicznej i redukują kożuch tłuszczowy. To świetne uzupełnienie eksploatacji, ale nigdy nie zastąpią one mechanicznego opróżniania zbiorników bezodpływowych.
Dobre bakterie pomagają upłynnić osad, co ułatwia nam później wywóz nieczystości płynnych. Jednak nadmiar chemii gospodarczej (silne chlory, żrące środki do rur) potrafi wybić całą florę bakteryjną w ciągu jednego popołudnia. Jeśli poczujecie w okolicy oczyszczalni zapach zgniłych jaj, to znak, że biologia w zbiorniku "umarła" i trzeba ją szybko zaszczepić na nowo.
Są sytuacje, w których nie ma co zwlekać. Jeśli zauważycie, że:
Woda w toalecie spływa wolniej niż zwykle.
W okolicy studzienek rozdzielczych stoi woda.
Trawa nad drenażem jest podejrzanie zielona i bujna (nawet podczas suszy).
Z rur wywiewnych wydobywa się odór.
...to znak, że czas na udrażnianie kanalizacji lub pilne opróżnianie szamba.
Eksploatacja przydomowej oczyszczalni z drenażem to nie jest fizyka kwantowa, ale wymaga dyscypliny. Pamiętajcie o trzech zasadach: regularny wywóz osadów, stosowanie biopreparatów i unikanie wylewania do zlewu resztek tłuszczu po niedzielnym obiedzie. Jeśli zadbacie o osadnik, on odwdzięczy się Wam bezawaryjną pracą przez lata.
Profesjonalny wywóz szamba i usługi asenizacyjne. Zapewniamy szybką realizację, nowoczesny sprzęt i pełne bezpieczeństwo ekologiczne. Działamy w gminie Kołaczkowo i Września
Zadzwoń do nas
(+48) 785 658 175
Napisz do nas
Wszystkie prawa zastrzeżone
Strona przygotowana przez GrabliAds